treasure-planet-large-picture

Dzięki Polterświętom 2012 wszedłem w posiadanie (między innymi) “kryształowej gry fabularnej” CRYSTALICUM, wraz z książeczką “Znany Wszechświat”.. Tutaj przede wszystkim wielkie dzięki dla darczyńcy – Simana.

Przyznam, że poprosiłem o tą grę “dla beki”, żeby poczytać i się pośmiać, jak miałem w zwyczaju w przypadku chociażby Aphalonu czy innych produkcji spod znaku “AWS*” . Manga? Elfy? Furries? C’mon! Co tu mogło być dobrego?

I tutaj ogromnie się zaskoczyłem, otwierając i czytając podręcznik. To jest coś! “Crystalicum” totalnie mnie wciągnęło. Dlaczego?

Przecież nie powinno. Mangą i anime generalnie się brzydzę, z bardzo nielicznymi wyjątkami, jak GITS, Trigun czy Ninja Scroll. Jak widzę ludziki z ogonkami i uszkami to już otwarcie chce mi się wymiotować. Lubię SF, a nie jakieś magiczne pierdy w kosmosie. Elfy, krasnoludy? Brrr…

A jednak. Crystalicum mi się podoba i strasznie żałuję, że poznaję ten system dopiero teraz. System, a właściwie, o czym przekonuję się właśnie, fragment systemu. Bo to co mam jest wyraźnie fragmentem czegoś większego, czegoś co nigdy nie powstało, albo przynajmniej nie dotarło do fazy wydania.

Nie ma tu praktycznie opisu świata, niewiele jest na temat podróży międzygwiezdnych i walk okrętów. Ale ja patrzę na (niezrealizowany niestety) potencjał, jaki ta gra w sobie ma. Byc może widzę w tej grze czegoś, czego tam nie ma, ale to co jest, daje mi pewną Wizję jak ta gra mogłaby wyglądać, gdyby została ukończona. To rzadki dar w polskich grach fabularnych – przekonać mnie do siebie. Do tej pory udało się to tylko dwóm grom – Kryształom Czasu i Strefie Śmierci.

Dlatego zacząłem szukać i drążyć za materiałami dodatkowymi, jakimiś podtrzymującymi nadzieję nieśmiałymi zapowiedziami dodatków czy kolejnych edycji. Niestety znalazłem niewiele, oprócz dwóch fanowskich (fanowskich?) PDFów, opisujących Mroczne Elfy i Czerwony Księżyc. Zauważyłem za to, że powstała karcianka, która jakoś dalej rozwija ten świat. Szkoda, bo to już nie to samo.

Przyznam, że to nie jest mój pierwszy kontakt z tą grą. Kilka dobrych lat temu kupiłem podręcznik i “Znany Wszechświat” koledze na urodziny, zupełnie nie wiedząc co kupuję – łaziłem po księgarni szukając czegoś na ostatnią chwilę, no i wpadło mi w ręce. Nie wiedziałem że coś takiego jest, w tamtych czasach zagladałem do Polski sporadycznie, trendów i hajpów nie śledziłem. No ale zobaczyłem Wielkie Oczy i Kocie Ogony, i kupiłem w ciemno, wiedząc że kumpel to wielki fan takich właśnie świństw. Do podręcznika nawet nie zajrzałem. Przez lata żyłem w ignorancji, zadowalając się rzadkimi niepochlebnymi opiniami na temat tej gry.

Dopiero teraz zdarzyła się okazja. I wpadłem. “Zakochałem się” to chyba zbyt dużo powiedziane, ale na pewno jestem pod wrażeniem. I to jest coś, w co chciałbym grać. To czego nie ma muszę sobie oczywiście dopowiedzieć, ale cóż to za problem?

Ja bym jednak nie szedł w “M&A”. Jest dużo fajniejszy (dla mnie) wzór, na którym można się opierać, budując świat do Crystalicum. Chodzi o “Planetę Skarbów” Disneya, jedną z “mroczniejszych” kreskówek tej wytwórni. Wydaje mi się również, że była chyba podstawą inspiracji do “Crystalicum”. Oba światy są bardzo podobne, wręcz identyczne momentami. Ba, w ujęciu disneyowskim są nawet “furries” (nic nowego, Disney wymyślił w końcu Myszkę Miki czy Goofy’ego), jednakże (przynajmniej dla mnie) te disnejowskie futrzaki są dużo bardziej strawne niż to co próbują wcisnąc nam hentajce i nerv0 :). Ot, przykład:

Mamy tu “psowatego”, człowieka i “kotowatą” – strawne chociaż bajkowe, za to nie kojarzy się od razu z mokrą fantazją japończyka. “Obcych” jest tu zresztą więcej, film może konkurować z “Gwiezdnymi Wojnami” czy “Star Trekiem” w tej materii. Sama fabuła “Planety Skarbów” to oczywiście fantastyczno-kosmiczna interpetacja “Wyspy Skarbów” Stevensona. Film, podobnie jak nieco wcześniejszy i podobny fabułą Tytan: Nowa Ziemia nie był jakimś sukcesem finansowym (znów podobieństwo z “Crystalicum”), ale znalazł sobie wielu zwolenników, w tym mnie. Pewnie dlatego, że za dzieciaka zaczytywałem się “Wyspą Skarbów” a “Piraci” Polańskiego to był film na który czekałem przed telewizorem z takimi samymi wypiekami co na “Gwiezdne Wojny”. No i oczywiście Burroughs ze swoją “Księżniczką Marsa”. Lubiłem też “Spelljammera”, a raczej moje wyobrażenie o nim, bo entuzjazm mi przeszedł gdy zacząłem czytać sourcebooki. Ostatnim powodem jaki przychodzi mi na myśl jest fakt, że mocno wspomagałem (i też zabiłem) setting o podobnej tematyce – Goldstrom, nad którym pracowaliśmy na WTSie.   Więc trochę przez sympatię do wizji Majkosza i Moracza, trochę przez własne wizje stworzone przy okazji Goldstromu – “Crystalicum” dotarł do mnie lepiej niż większość gier fabularnych.

Szperając sobie za jakimś info natrafiłem znów na nieśmiertelnego Poltera, gdzie na jednym z forów rozgorzała dyskusja, w której pojawił się wątek “Po co Crystalicum, skoro jest 7th Sea”. Przeczytałem, razem z subiektywną opinią Furiatha i ręce mi opadły. To znaczy mogę się zgodzić z tym, że faktycznie, niepotrzebne. Erpegowo “Gwiezdne Wojny” też są niepotrzebne, bo przecież można poprowadzić zamiast nich erpega drugowojennego, a dokładnie rzecz biorąc, opisującego wojnę na Pacyfiku. Efekt fabularny będzie ten sam. Ale zostawmy to, wraz z polterowymi “ekspertami” i ich opiniami.

Bardzo bym chciał, by gra jednak ruszyła dalej – jest tam ogromny potencjał, założenia settingowe zachwycają (jeśli obetniemy M&A), a możliwości są praktycznie nieograniczone. No bo z jednej strony mamy magię i typowe fantasy, z drugiej strony mamy elementy (“magicznego”) stempunku, z trzeciej zaś – podróże kosmiczne. Do tego na czasie inspiracją jest “Księżniczka Marsa” i cały cykl o Johnie Carterze.

Od razu przed oczami staje mi “HMS Enterprize” z trzema rzędami masztów, ruszający w Wielką Pustkę, by “Śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek (lub elf lub krasnolud).” Inspiracji znalazłoby się mnóstwo, chociażby w bardzo “fantasy” Star Trek TOSie. Pojedyncze odcinki, jak np “Arena” czy “The Conscience of the King” lub “The Squire of Gothos“, dużo fajniej (IMHO) wyszłyby właśnie w Crystalicum, chociażby przez swoją “magiczność. I akurat to, że świat jest szczątkowo opisany w niczym nie przeszkadza.

Poczytam jeszcze, i prawdopodobnie będę ogłaszał zaciąg na “space-slup”, jeśli znajdą się chętni.

Gdyby ktoś miał jakieś informacje co się z grą dzieje, czy są jakieś szanse na wskrzeszenie projektu, to prosiłbym o info. Ja sam się chętnie zgłaszam już teraz na content-makera, gdyby takie plany były, bo mam mnóstwo pomysłów do tej właśnie konwencji, także takich, które ją rozbudują z tego, co już jest. Swoją drogą, Crystalicum właśnie podsuneło mi pomysł na scenariusz do Quentina 🙂

Ilustracja z filmu “Planeta Skarbów”.

*- Nie, nie tej partii politycznej, tylko “Ale Wszystko Spierdoliliśmy”.