W działach: majsterkowanieNarzędzia

Graj Stołem - Świetlny Stół DIYCzasem, jak to stereotypowy facet lubię sobie usiąśc z butelką piwa, pogapic się na filmy z Van Damme, pogadac o panienkach z kolegami i poprzybijac kilka gwoździ tu i tam, czyli inaczej mówiąc, pomajsterkowac. Meczy nie oglądam, chyba że rugby lub baseball, ale w Polsce nie ma z kim, więc rzadko to robię.No więc nadrabiam tym majsterkowaniem. Czasem robię po prostu projekt czegoś do zbudowania, czasem coś składam w czasie wolnym, czasem dostaję falę weny i o drugiej w nocy skręcam jakieś deski czy sklejam plastik.

 

Raz kiedyś z rozpędu zbudowałem to:

 

 

Wszystko zrobione z plastikowych wkładek do toreb na zakupy, paru markerów i nakrętek od coli, tipsów od superglue i samego superglue – tak z dziesięc butelek tego specyfiku na to poszło.

 

No ale nie o zbudowanym ze śmieci Warhound Titanie dziś notka.

 

Ogólnie mam taką małą pasję – meble. Przez jakiś czas studiowałem renowację antyków (ciekawostka – zajęcia z rysunku miałem tam gdzie dziś odbywają się Opolskie Spotkania Fantastycze) i tak mnie wciągnęło w meble. Zbijanie własnych półek, robienie stołów… takie tam. Pewnie po dziadku, który oprócz życia książkami był również zapalonym stolarzem (w końcu ktoś musiał robic te regały na setki, tysiące książek).

 

No ale nieważne. Ostatnio chodzi mi po głowie stół do RPG. A nawet kilka wersji takiego stołu.

 

Ogólnie jest tak, ze mnie strasznie razi syf na stole – pobazgrane kartki, chipsy walające się z kostkami, kable od laptopa, podręczniki, świstki, butelki, kubki, papierki po cukierkach, popielniczki i tona innych zbednych pierdół. Nie lubię tego, ale jest to zwykle nieuniknione.

 

Druga sprawa to oświetlenie pokoju w którym toczy się gra – jasne sztuczne światło zwykle męczy oczy, zwłaszcza przy długich scenariuszach ciągnętych długo w noc, dodatkowo zwykle pali się lampa na suficie, żeby wszyscy widzieli bazgroły na swoich kartach i kostki – taka lampa zwykle ostro razi.

 

Trzecia zaś to sam klimat gry. Ja lubię i prowadzę zwykle SF, albo horrory. Trudno zrobic dobry klimat do SF (kiedyś miałem dwie świetne przenosne lampy jarzeniowe, wykręcone z meblościanki, ale dawno już poszły się paśc – niezastąpione w Cyberpunku), przy horrorze jest nieco lepiej – świeczki i/lub latarki zwykle starczają.

 

Świeczka na stole jest zresztą doskonałym punktem skupienia w trakcie gry, jesli jest jedynym źródłem światła – przyciąga wzrok i tak jakby hipnotyzuje, powodując że gracze (i MG) bardziej skupiają się na grze, a nie rozpraszają się bodźcami wzrokowymi z zewnątrz. No i te cienie na ścianach – niezastapione przy tworzeniu klimatu grozy.

 

Ale nie o świeczce dzisiaj 🙂

 

Klimat SF, to jest to na czym chciałbym się skupic przy tworzeniu takiego stołu. Pewnie patrząc na zdjęcie tytułowe zgadliście już o co chodzi – o stół podświetlany.

 

W swojej poprzedniej karierze (archeologii) spotkałem się z bardzo fajnym urządzeniem służącym do przerysowywania planów – podświetlanym blatem, zwanym popularnie “szybą”. Najprostszy blat był banalny do zrobienia – okno wyjęte z framugi (nie opierac się łokciami!) oparte na dwóch kozłach albo krzesłach w ostateczności (czasem też oparte o dwa sąsiadujące ze sobą biurka) i lampka pod spodem, skierowana na szybę. kładło się na tym kartkę z rysunkiem, na to drugą kartkę i nie trzeba było używac kalek. W ostateczności po prostu czekaliśmy na słońce i rysowaliśmy na szybach okiennych.

 

I właśnie nad takim konceptem stołu do gry myślę obecnie.

Dziś przedstawię najprostszą wersję, acz bez prowizorki jaka towarzyszyła mi przez większośc pracy (nazwijmy to tak) naukowej.

 

Plan polega na zdobyciu stolika ze szklanym blatem i półką pod spodem (zwykle zdobywa się je poprzez zakup, ale możliwe są okazje w stylu przejścia się przez osiedle i znalezienie wyrzuconego stolika który został zastąpiony IKEĄ) . Czasem tak wyglądają antyczne stoliki do kawy.

 

Do tego będzie potrzebny drugi blat, tym razem z mlecznobiałego szkła (takiego jak w kloszach lamp np w łazienkach). To będzie coś co w fotografii zwie się dyfuzor. Ostatecznie (i chyba łatwiej) będzie zdobyc płytę mlecznobiałego plastiku i włożyc ją pod szybę stolika. Przystanki autobusowe potrafią byc inspiracją 🙂

 

Do tego potrzebujemy oczywiście źródła światła. Zimne światło bedzie najlepsze, a więc jarzeniówki – czasem można je dostac w sklepach z wyposażeniem wnętrz – oczywiście chodzi tu o całe lampy, nie same świetłowki. Lampy trzeba zamontowac na dolnej półce tak, by świeciły w górę.

 

Ważne jest, by półka była obudowana ze wszystkich stron. Zapobiegnie to rozpraszaniu się światła. Wnętrze możemy dodatkowo pokryc folią aluminiową (dno i sciany) by lepiej odbijały światło w górę.

 

Tak więc w skrócie – wykładamy dolną półkę folią (opcja), montujemy lampy (mniej więcej równomiernie wewnątrz skrzyni) i nakładamy szybę i biały dyfuzor. Oczwiście trzeba wyprowadzic na zewnątrz kable zasilające i włącznik światła. Dobrym pomysłem jest też wywiercic otwory wentylacyjne w górnej części ścianek pudła, by przegrzane powietrze mogło uciekac. Daltego też nie powinniśmy używac (przy tej konstrukcji) zwykłych żarówek czy halogenów – moglibyśmy miec bardzo gorącą płytę, a może nawet pożar.

 

Podłaczamy i jest stolik taki jak widzimy na tytułowym zdjęciu – jednolity, świecący się blat.

 

Daje on bardzo fajne, łagodne światło, które w zupełnosci wystarczy jako źródło światła do sesji SF.

 

Ale to nie wszystko!

 

Możemy projekt zmodyfikowac.

 

Pierwszym pomysłem jest nałożenie na stół siatki calowej, lub hexowej. Można je sobie wydrukowac w fimie poligraficznej na przezroczystej folii i używac na zmianę do odwzorowania taktycznego położenia bohaterów na polu walki. Oczywiście przy założeniu grania przy pomocy figurek. Innym sposobem jest użycie permanentnego markera rysującego po szkle i dłuugiej linijki.

 

Co ciekawe, możemy załatwic sprawę planów na dwa sposoby – albo po prostu kładziemy białą kartkę z planem na siatce, przez co uzyskujemy plan na siatce (bedzie prześwitywała dzięki oświetleniu – ileż mniej roboty z rysowaniem własnych planów) albo, jeśli jesteśmy leniwi – po prostu malowac po szybie zmywalnymi pisakami do białych tablic (whiteboard marker), które można zetrzec szmatką. Narysujemy tam wzgórza, ściany, korytarze – cokolwiek będzie potrzebne. Jeśli nie uzywamy figurek, możemy rysowac ruch figurek również. Oczywiście mozna używac wielokolorowych markerów, należy tylko pamiętac by pisac po szybie – plastik dośc łatwo można zarysowac a wtedy w rysy wejdzie tusz i bedzie brzydko.

 

Mamy dzięki temu mapę taktyczną, która wygląda całkiem klimatowo, jest efektywna jako narzędzie do gry i nie męczy oczu.

 

Kolejny upgrade takiego stołu to zmienne kolory światła. Tu już trzeba by się nakombinowac i miec trochę wiedzy o elektryce – świetlówki/jarzeniówki zwykle swiecą jednokolorowym białym światłem, ale czasem możemy trafic na tzw neonówki, swiecące róznymi kolorami. Innym rozwiązaniem jest zamontowanie kilku klasycznych, kolorowych żarówek w centrum stołu z osobnymi przełącznikami – niebieska i czerwona byłyby super – wyobraźcie granie sobie w horror albo w WoDa z czerwonym poblaskiem na twarzach współgrających 🙂

 

Jest tez chyba możliwa modyfikacja pod fantasy – pod szybę przykrywającą położyc coś na dolnej szybie, coś co wygląda jak pergamin albo pergaminowa tkanina. Do tego żółte źródło światła – da to efekt “starej mapy”. W momencie gdy wchodzą demony, zmieniamy światło na czerwone. Gdy czarują magowie – na niebieskie. Gdy podrywamy driady – zielone.

 

Na razie tyle – co o tym myślicie?

 

I jeszcze, bardzo przepraszam wszystkich za spam, który przepycha dużo bardziej wartościowe notki na dół 🙂

 

Pozdrawiam!