logo 5Na początku lutego oggr, nowy redaktor przeklętego działu bitewniakowego na Polterze za moją sugestią uruchomił na forum projekt WTB, czyli Wspólne Tworzenie Bitewniaka. Taka inna wersja projektu WTS, który uruchomiłem niegdyś.

W ramachWTB zgłosiłem projekt “Konflikt Ceresjański”, czyli bitewniak kosmiczny  średniej skali.

Projekt z jednej strony powędrował na półkę, ze względu na prace nad Aniołkami Karolki, a z drugiej strony rozwijał się wciąż, głównie w warstwie fizycznej. Już tak mam, że jak nad czymś myślę, to lubię równocześnie dłubac manualnie przy czymś innym. W ramach tych dłubanek powstała całkiem spora flota makiet, które dzisiaj wstepnie zaprezentuję.

Założyłem sobie, że gra ma byc łatwa do opanowania od strony mechanicznej i ogólnie dostępna. Nie tylko podręcznik zasad do gry, ale także same figurki mają byc dostępne względnie za darmo. W głowie powstało kilka koncecji jak stworzyc modele figurek lub pomysły na ich łatwą konstrukcję, które można by sobie ściągnąc z sieci, zmontowac niewielkim kosztem i zagrac. Był pomysł “plaskaczy”, czyli składanych na pół tekturek, z wydrukowanym obrysem okrętu. Był pomysł żetonów w kilku wersjach, z płaskimi rzutami statków z góry. Potem w ręce wpadły mi Star Wars Pocketsy, czyli składane z cienkeigo arkusza plastiku proste modele 3D, które zainspirowały mnie do dalszch poszukiwań. Był też koncept sklejania statków z łatwych do uzyskania drewnianych elementów, takich jak zapałki, koraliki, drewniane kostki i tym podobne elementy. Było też kilka ambitniejszych pomysłów, ale wszystkie odrzuciłem, bo w którymś momencie wymagały zbyt dużo wkładu finansowego, umiejętności modelarskich lub trudno dostępnych materiałów przeciętnego hobbysty.

Ostatecznie udało mi się znaleźc dośc dobry kompromis, który pozwala szybko i tanio zmontowac flotę potrzebną do gry. Stanęło na tym, że żetony są tanie w produkcji, ale brak 3D nie tylko osłabia stronę wizualną, ale i utrudnia wygodne przestawianie modeli. Dlatego ostatecznie zdecydowałem się na podstawkę, sztywny, płaski stand i płaski, dwuwymiarowy rzut okrętu z góry, na dośc grubym żetonie.

Dodatkowo, by nie było zbyt dużo zabawy z przenoszeniem, wszystko udało się zrobic tak, by elementy składowe można było rozłożyc i wygodnie przenieśc w częściach.

Ostatecznie do “produkcji” swojej floty potrzeba:

  1.  Kilku plastikowych kart do gry (ja użyłem “odpadów” z okładzin do boosterów Mt:G, tych gdzie są reklamy) – koszt? Talia plastikowych kart, jeśli ktoś nie ma dostępu do kolegi zbierającego te czy podobne karcianki – od 5 zł w górę, i pewnie wystarczy na kilka flot. Z tego robimy standy.
  2.  3mm Arkusz pianki oklejonej z obu stron papierem kredowym –  100 x 70 x 0.3 cm w sklepie plastycznym to koszt miedzy 14 a 20 zł. Znów, można nim obdzielic kilka flot. Byc może uda się znaleźc także mniejsze formaty.
  3. 1 lub 2 arkusze balsy grubości 2 lub 3 mm (3 to już trochę grube) – taki arkusz modelarski zwykle ma 50×10 cm powierzchni, co powinno wystarczyc na małą flotę. Cena jednego arkusza w składnicy harcerskiej, sklepie modelarskim czy plastycznym to kwota pomiędzy 5 a 10 zł.
  4. Papier na etykiety samoprzylepne/wydruk na takim papierze w punkcie ksero. Na pełny komplet floty po jednym egzemplarzu wystarczy jeden arkusz, do tego jeszcze dwa na standy i podstawki. Łącznie 3 arkusze A4. W sklepie to cena między 0.50 gr a 1 zł za arkusz, w pnkcie ksero 1.5 – 2 zł za stronę.
  5. Nożyk do tapet, najlepiej ten dla plastyków, bardzo ostry (te grube “industrialne” się nie nadają) – 7 zł.

Łączny koszt tych elementów to ok 40 zł, ale w większości przypadków te koszta można podzielic na kilka osób. Cena chyba dośc przystępna?

Efekt ostateczny powinien wyglądac mniej więcej tak:

flota

Zwracam uwagę, że powyższe makiety są tylko makietami – statkom brakuje koloru i cieniowania, podstawki nie są wykończone, krawędzie statków arto byłoby pokryc czarną farbą itd. Lepiej to będzie  widac na kolejnym zdjęciu, na którym można zobaczyc porównanie rozmiarów poszczególnych klas statków:

porownanie rozmiaru

Przy okazji, warto zwrócic uwagę na wymiary poszczególnych okrętów.

Największy z nich, “lotniskowiec” na górze zdjęcia ma długośc 10 cm, natomiast najmniejsza “korweta” ma 3 cm długości. Wszystkie podstawki są tej samej wielkości, mają średnicę 4 cm.

Konstrukcja jest dośc prosta. Naklejamy arkusz samoprzylepny z wydrukowanymi podstawkami na piankę, następnie wycinamy nożykiem. Stand jest dwustronny, również na arkuszu samoprzylepnym, naklejamy go tak, by owinął plastikową kartę (na jedną kartę wejdzie 5-6 standów) z obu stron, i wycinamy. Ostatnim elementem jest statek. Wycinamy go z wydruku samoprzylepnego i naklejamy na arkusz balsy, a następnie ostrożnie wycinamy obrys nożykiem.

Na końcu pozostaje już tylko zrobic szczeliny w podstawce i statku, wsunąc w nie stand i model gotowy. To w sumie tyle.

Zastanawiam się teraz nad rozbudową i podniesieniem standardu jakościowego modeli. Zakupiłem arkusz przezroczystego PCV (nie spienionego!) grubości 0.22 cm i przymierzam się do pocięcia go na podstawki i standy, tak by były przezroczyste. Dodatkowo myślę nad drukiem statków bezpośrednio na 2mm PCV, ale wtedy trzeba to chyba będzie wycinac laserowo. Opcją jest też wydruk na czymś jakości karty kredytowej (dałoby się wyciąc nożyczkami i skalpelem), ale znów – jest to dośc kosztowne i statki by były dośc cienkie.

Planuję zrobic statki cieniowane i w kolorze.

Myślę także nad dodaniem niewielkich i prostych elementów 3D do płaskiego statku – jakiś statecznik, może skrzydełka lub pylony z bronią? Coś sybolicznego, co nadałoby modelowi przestrzeni. Ale wtedy zbliżyłbym się niebezpiecznie do Star Wars Pockets. 🙂

Na razie nie będę tłumaczył podstaw mechaniki, tym zajmę się w kolejnym wpisie za jakiś czas.

Co o tym myślicie?