Dziś rano wydrukowałem na szybko makietę, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z układem stron. Udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że nie popełniłem żadnych większych błędów i dobrze sobie rozplanowłem wszystko.

Poniżej wrzucę kilka fotek z “sesji zdjęciowej” tej makiety.

Okładka

Wydruk makiety zrobiłem na średniej rozdzielczości, chałupniczo, na domowej drukarce. Cała makieta jest też dwukrotnie większa od produktu końcowego – obecnie ma ona rozmiar A4 (złożone na pół, więc A5).

W oryginalnej wersji, po wydruku, zachowały się białe marginesy drukarki, tutaj już po przycięciu gilotyną.

Jak widać, lekko wystaje prawa krawędź, ale postanowiłem jej nie przycinać na razie, by wiedzieć o ile zmiejszyć plik dla drukarni, w celu eliminacji wystających krawędzi.

 

 

 

 

 

 

Przykładowa strona

Strony 6 i 7. Poskładanie stron tak, by w druku wyszły w odpowiedniej kolejności wymagało nieco pomyślunku i operacji w trzech wymiarach. Musiałem przygotować taki plik, który uwzględniał to, że pierwsza strona to strona 15/16, druga strona to 17/14 itd. Z pewnością pomógłby mi w tym jakiś program do składu, ale poradziłem sobie bez niego, nie chcąc tracić czasu na naukę.  Ostatecznie się udało.

Po wydruku makiety stwierdziłem, że muszę nieco odsunąć ramki od krawędzi książeczki, zwłaszcza od linii szycia. Prawdopodobnie po prostu zmniejszę całość. Pomoże to również przy przycinaniu złożonej już książeczki.

Karta Postaci

Na zdjęciu widoczna z boku, ponieważ jest wszyta w sam środek książeczki, trochę jak rozkładówka “Playboya”. Dzięki temu będzie dwukrotnie większa (a więc  fromacie A5) od reszty tekstu. Karta planowo będzie dostępna też w PDFie, ale jakby ktoś musiał, to zawsze może sobie skserować z książeczki.

Rzut okiem

Tak książeczka prezentuje się w trzech wymiarach, otwarta gdzieś na tylnych stronach. Nic specjalnego w zdjęciu, ale trójwymiarowość książek to jest coś co się zauważa dopiero jak się je konstruuje. Zabawa była fajna, choć mozolna, sporo w tym było nauki i doświadczeń.

Tył okładki

To już tak bardziej pro forma, szybka focia tyłu makiety.

Ogólnie zaś, i podsumowując całość:

Odkryłem, że zrobienie takiej książeczki to niezwykłe wyzwanie dla wyobraźni przestrzennej, praca w wirtualnych trzech wymiarach, których nie widać, dopóki nie przyjmą formy fizycznej. Stąd też ta makieta, którą stworzyłem jako “naoczny dowód” słuszności moich założeń.

Nie korzystałem z programów do DTP, bawiłem się nieco bardziej rękodzielniczo. Nie tylko dlatego, że tak było dla mnie szybciej, ale także dlatego, że więcej się uczę, gdy coś robię krok po kroku. Z tutoriali też nie korzystałem, jak już to z uwag drukarza, co poprawić, jaka będzie metodyka pracy i jak będzie wyglądał ostateczny efekt.

Na razie ostateczny efekt jest dopiero w wyobraźni. Ale widzę go wyraźnie – mała książeczka formatu a6 (czyli o połowę mniejszą od prezentowanej makiety), w okładce w błyszczącej kredzie 250 g.

 

Co zaś do PDFa – planuję zrobić do udostępnienia nie tylko wersję elektroniczną, ale także drukarską, dzięki której będziecie mogli sobie wydrukować sami swoją kopię. Koszt wydruku w punkcie ksero egzemplarza wielkości i formatu makiety (a5)  ze zdjęcia to jakieś 3.40 zł. Da się też to zrobić na domowej drukarce z duplexem (drukowaniem dwustronnym).

Ostatecznie książeczka pójdzie do druku 10 listopada, myślę że do połowy listopada będzie gotowa. Potem już pozostanie tylko spakowanie 99 egzemplarzy dla Lorda Konia, zaadresowanie i wysłanie mu nagrody.

Co on z nią zrobi, to już zależy wyłącznie od niego.

Jeśli dobrze zrozumiałem moje ustalenia z Rafałem, PDFy będą do ściągnięcia tutaj, wraz z osobną kartą postaci.