Piosenkę dedykuję redakcji Poltera i tym użytkownikom, którzy postanowili jednak mimo wszystko pozostac na serwisie. Wielu z was naprawdę lubię i szanuję, nawet członków redakcji, ale po prostu Poltergeist i ja nie mamy już wspólnej ścieżki. Wpadajcie od czasu do czasu. I dajcie znac, jak też się wyprowadzicie.


So long and thanks for all the fish

So sad that it should come to this
We tried to warn you all but oh dear

You may not share our intellect
Which might explain your disrespect
For all the natural wonders that
grow around you

So long, so long and thanks
for all the fish

The world’s about to be destroyed
There’s no point getting all annoyed
Lie back and let the planet dissolve
Around you

Despite those nets of tuna fleets
We thought that most of you were sweet
Especially tiny tots and your
pregnant women

So long, so long, so long, so long, so long
So long, so long, so long, so long, so long

So long, so long and thanks
for all the fish

If I had just one last wish
I would like a tasty fish
If we could just change one thing
We would all have learned to sing

Come one and all
Man and mammal
Side by side
In life’s great gene pool

So long, so long, so long, so long, so long
So long, so long, so long, so long, so long

So long, so long and thanks
for all the fish

 

A teraz, po wysłuchaniu piosenki, przeczytaniu dedykacji i po zapoznaniu się z tekstem, czas na trochę wyjaśnień.

Ci, którzy śledzą jakoś Poltera, z pewnością zauważyli, że zwróciłem się do redakcji z prośbą o usunięcie mojego konta na tym portalu. Ostatnie wydarzenia, jakie tam miały miejsce, skutecznie zniechęciły mnie do jakiegokolwiek uczestniczenia w działalności okołopolterowej, dlatego też postanowiłem opuścic tamte okolice. Przynajmniej jako zigzak – bloger.

Jakie to były wydarzenia? Przede wszystkim, coraz bardziej eskalująca determinacja redakcji, by promowac ideologizmy na serwisie poświęconym fantastyce. Wielokrotne apele od użytkowników o ukrócenie tych praktyk odbijały się jak grochem o ścianę od uszu prowadzących serwis, zaowocowały natomiast kilkoma banami, gdy ludzie “nie strzymali” i zaczęli wyrażac publicznie “obraźliwe” treści na temat promotorki tych działań, Petry Bootmann, osoby, która w ostatnich czasach została usunięta z dwóch inicjatyw zwiaząnych z grami fabularnymi w Polsce. Za osobowośc, nie za poglądy, jak rozumiem.

Sama idea, czyli równouprawnienie, jest jak najbardziej szczytna i godna pochwały. Ale po pierwsze – w mej prywatnej opinii portal fantastyczny nie jest miejscem do promowania swoich -izmów. Są od tego prywatne blogi, strony tematyczne itd. Po drugie – pomijając już próby przemycania ideologii politycznych do oficjalnych artykułów na serwisie, sposób ich promowania przez Petrę Bootmann jest karygodny, z czym zgadza się wiele  osób uczestniczących aktywnie w społeczności serwisu Poltergeist.

Padały takie określenia jak “faszyzm”, “feminazistki”, “troll” oraz inne, bardziej dosadne, odnoszace się do kondycji emocjonalnej, mentalnej i fizycznej oponentki, której prowokacyjne, ideowe teksty doprowadzały ludzi do białej gorączki. Użytkownicy pisali do redakcji (otwarcie lub annimowo) o usunięcie Petry z Poltera poprzez tzw “bana”, albo przynajmniej o zakazanie jej działalności ideowej. Wskazywano na zapisy regulaminu, w których wyraźnie jest zapisane, że portal nie życzy sobie ideologii na swoich łamach. Redakcja jednak milczała, lub kasowała wybiórczo komentarze, które (o hipokryzjo!) “łamały regulamin”. Redakcja milczała również i nie podejmowała akcji, gdy w drugą stronę leciały epitety, użytkwonicy byli wyzywani od szowinistów, seksistów i imputowano im skłonności do gwałtów. Łatwo było przewidziec, jaką reakcję wywołają kolejne wpisy czy artykuły Petry Bootmann.

To prowadzi do kolejnych wydarzeń – “czystek” jakie miały miejsce na Poltergeiście. Jak łatwo było przewidziec, po wcześniejszych ideowych atakach i braku (widocznej) reakcji moderacji, ludzi poniosły nerwy. Dołączyła do tego pewnie także lekka frustracja, wywołana jednostronnym traktowaniem sprawy przez redakcję serwisu. Zaczęło się od wysyłania ludziom ostrzeżeń, później tymczasowych banów, na końcu zaś permanentnie odebrano niektórym z nich loginy.

W reakcji na zbanowanie Malaggara, jednego z bardziej widocznych użytkowników na Polterze, posypała się góra zażaleń do redakcji, ludzie chcieli wyjaśnień, obwiniali redakcję za obecny stan rzeczy. Bo rzeczywiście, z punktu widzenia użytkownika tak to wygląda – redakcja przyzwala na propagowanie ekstremalnych form ideologii feministycznych, a potem banuje, gdy ktoś wyraża sprzeciw, podobno za to, że robi to dosadnie. Wskutek dalszego “damage control” poleciały loginy jeszcze kilku użytkowników, paru dodatkowo postanowiło opuścic środowisko Poltera – w tym ja. Nie wnikam, jakie były motywacje pozostałych, którzy się na ten krok zdecydowali, ale dal mnie to przede wszystkim wyraz solidarności przeciw niesprawiedliwości. Nie chodzi nawet o to, że poleciało kilku interesujących użytkowników, tylko o to, że nie poleciała z Poltera Petra Bootmann. Użytkownicy, którzy wylecieli to “znani recydywiści”, którzy wielokrotnie trollowali na Polterze i łamali regulamin. Petra Bootmann spełnia wszystkie parametry, by za to samo wyleciec – trollowała wielokrotnie, używała epitetów w stosunku innych użytkowników, łamała regulaminowe zakazy dotyczące propagowania ideologii i antagonizowania… redakcja jednak nie zdecydowała się na bana dla Petry Bootmann.

Oczywiście, serwis należy do konkretnych osób, jest zarządzany przez konkretne osoby, więc teoretycznie nic mi do tego. Uznałem więc, że skoro serwis Poltergeist, wbrew swoim regulaminom propaguje w konkretny sposób konkretną ideologię, z którą nie chcę miec nic wspólnego, to nie ma w nim miejsca dla mnie. Nie chcę, by kojarzono mnie z miejscem w sieci, gdzie użytkowników tworzacych content banuje się za wyimaginowane przewiny, które są skutkiem promowania przez serwis dośc ekstremalnej formy dośc ekstremalnej ideologii. Przez dośc ekstremalną i kontrowersyjną osobę w dodatku.

Kolejną sprawą jest to, że po usunięciu tych kilku użytkowników, i odejściu kilku dalszych, blogosfera dużo straci ze swojej dynamiki, która wiele osób przyciągała. Nie mówię, że zaraz upadnie, ale na pewno długo będzie wracac do zdrowia po takiej czystce. A przez ten czas ludzie założą sobie nowe blogi, wymienią się RSSami, rozpromują się i na Poltera będą wpadac już tylko po to, by trochę potrollowac z tyldy.

Robią tak np. poprzednie generacje banitów, ofiar wcześniejszych Wielkich Czystek Polterowych.

Nie interesuje mnie takie środowisko dla swoich publikacji, nie chcę byc z nim kojarzony. Wielu powie, że to, że Polter to syf i trollowisko między innymi dzięki mnie na przykład – i będzie miał rację. Trollowałem, bo nic innego nie dało się tam robic. Od dłuższego czasu nie przyczyniam się już do merytorycznego wspierania poltera notkami i  inicjatywami, ponieważ nie ma to najmniejszego sensu. Moderacja niczego nie pilnuje, oddała “władzę w ręce ludu”, po czym ma do ludu pretensje, że “to wyście mieli pilnowac”. Mieliśmy, owszem. Ale najwyraźniej spolecznosc.polter.pl  w obecnej formie najlepiej przysłuży się ludziom jako słup ogłoszeniowy i krzykliwy jarmark – ciekawe miejsce, ale i niebezpieczne. Gdzie mozesz zebrac czapę nie od trolla łobuziaka, tylko od selekywnej moderacji.

Nie intersuje mnie również serwis, którego władze podejmują decyzje o użytkownikach na sądach kapturowych. Nie interesuje w sensie użytkownika czy twórcy contentu. Co najwyżej jako rozrywka. Bo w końcu rozrywka na polterze jest świetna, przynajmniej dopóki nie wybijesz sobie oka o moderację.

Wszystko to sprawiło, że postanowiłem odejśc.

Teraz co do tego bloga:

Jestem w trakcie transferu swoich notek (tych, które uważam z merytoryczne) z konta na Poltergeiście, które powinno zostac skasowane w niedzielę 14 października. Będą się tu pojawiały po obróbce (nowe linki, usunięcie odnośników, które nie mają już większego sensu, czy poprawki merytoryczne) w odstępach kilkudniowych.

Blog przejdzie także pewne zmiany kosmetyczne, otrzyma kilka nowych funkcji i mam nadzieję, że będzie jak najbardziej reader/discussion friendly.

Z jednym zastrzeżeniem.

Petra Bootmann jest tu niemile widziana, wraz ze wszystkimi innymi ekstremistami z jakimikolwiek ideologiami do sprzedania. Politycznymi, religijnymi, społecznymi, jakimikolwiek.

znalazłem taki znaczek TUTAJ

U mnie oznacza on, że nie życzę tu sobie nikogo takiego*.  Jeśli chcecie, pobierzcie sobie ze stronki i wklejcie na bloga czy gdziekolwiek, by dac do zrozumienia, że też sobie nie życzycie. Zachęcam, pomysł zainspirowany przez KlanFana, i dla niego kudos.

Wszystkich innych, którzy chcą sobie poczytac o moich przemyśleniach, spostrzeżeniach, często jednostronnych, mojszych itd. (w końcu mogę, mój prywatny blog) – serdecznie zapraszam, wszyscy wiedzą, jak lubię wszelakie dyskusje – byle konstruktywne.

 

Pozdrawiam, i do zobaczenia tu, albo na waszych blogach. Na polterze zaś – strzeżcie się ~tyldy 🙂

PS. I jeszcze jedno. Autorem pewnego komentarza w kampanii antypetrowej, komentarza wielokrotnie przeklejanego i wrzucanego przez ludzi na komcie i blogi, byłem ja. Napisałbym go spod nicka, ale akurat wtedy byłem zbanowany.  Malaggar zatytułował go: Głos poparcia dla PPPP.

Zdróweczka życzę.

Precz głupocie!

* – nie mam nic przeciwko równouprawnieniu, mam wiele przeciwko fanatykom i ekstremistom. Więc wara!

obrazek z http://www.dolphins-world.com/