Tag Archive: głupoty


Padyszach i Szejk RPG

Dziś pokażę wam co można zrobić z gumki od majtek. Metaforycznie.
Aby zagrać w tę Genialną Taktyczno – Narracyjną Grę Fabularną którą pragnę wam przedstawić, potrzebne będą:

-siatka taktyczna 8×8 kratek, naprzemiennie pokolorowanych (mogą być czarne i białe)
– dla każdego z graczy po 8k6, 2k8, 2k10, 2k12 i jedna k20. Zestaw gracza powinien być w jednolitym kolorze. Do tego figurka Figury, która będzie reprezentowała postać gracza. Może to być kapsel po piwie, porcelanowy kotek, gumowy smerf, dżinks do pizzy, zapalniczka, cukierek – cokolwiek, co uważacie że dobrze odda osobowość waszej postaci na planszy.

I to wszystko.

Gracze (po znalezieniu i pożyczeniu po znajomych wszystkich potrzebnych kostek) przystępują do rozstawienia  na planszy. Na potrzeby dalszego opisu przyjmujemy, że jeden z graczy ma kości białe (Padyszach) a drugi czarne (Szejk). View full article »

Instytut Pamięci Fundomowej

Zapraszam na stronę fikcyjnego Instytutu Pamięci Fundomowej, gdzie każdy może przyczynic się do stworzenia nieprzekłamanej wersji historii Fandomii. Więcej szczegółów TUTAJ, lub w zakładce na samej górze strony.

Czuwaj!

Gra o Tron: Grand Finale!

Stary tekst ze starego polterbloga. Dla śmiechu.

Stefan Król siedział na Tronie i dumał. Miał dziś sporo do zrobienia.

Jego myśli jednak zaprzątał strach, który nie pozwalał się skupić. Wiedział, że wkrótce ktoś zechce go Tronu pozbawić. Czy będzie to jedno z jego dzieci, Antek, Julka… a może Mariolka? Nie wiedział. Zastanawiał się też nad małżonką. Bał się, że za niedługo powstanie i zabierze mu jego ukochany Tron. Coraz częściej narzekała na to jego oddawanie się Ważnym Sprawom, coraz więcej też czasu spędzała w Sali Tronowej, zwłaszcza rano. Stefan martwił się – niegdyś siedziała tu głównie wieczorami, nocami zaś należała do niego. Piękne czasy, ale skończyły się tak dawno temu, że czasem myślał o nich jak o śnie, bajce którą zapamiętał z dzieciństwa.
Dziś Stefan przezornie wykradł się z alkowy bladym świtem, by podumać na tronie w spokoju. Niepokój jednak nie ustępował.Kiedy przyjdą po niego siepacze? Patrzył z trwogą na wciąż zamknięte i zaryglowane wrota do Sali Tronowej. Może jeszcze nie teraz, może dziś się uda…
Wiedział, że bycie głową Rodu Królów to stresujące zajęcie, a mimo to, wiele lat wcześniej zdecydował się na to.
Od tamtej pory co noc źle sypiał. Tron, jego Tron – codziennie ktoś próbował mu go odebrać, wyrwać siłą, czasem szantażem, czasem słodką prośbą.
Stefan nie lubił użyczać nikomu swojego tronu.
Cóż było robić? Sprawy nie załatwią się same. Stefan sięgnął po gazetę. Gazeta zawsze uspokajała go rano, nadawała rzeczom odpowiedni bieg.
Stefan zagłębił się w lekturę, odprężając się, przynajmniej powierzchownie.

Sprawy toczyły się swoim biegiem.

Nagle, z zadumy wyrwało go walenie we wrota! Stefan Król cały struchlał, zwinął się na tronie w pozycji embrionalnej i nie odpowiadał. Może pomyślą ze go tu nie ma i sobie pójdą?
Walenie jednak nie ustawało. Stefan czuł rosnący ból w żołądku.
Nagle walenie zastąpiły jakieś odgłosy kłótni pod wrotami. Wyraźnie słyszał piskliwy głosik Mariolki i chyba Antka…
Z trwogą myślał o tym co się dzieje pod drzwiami. Oczyma wyobraźni widział siepaczy Antka i Mariolki wypruwających sobie nawzajem flaki byle tylko zadowolić swych panów i pomóc im w dotarciu do Sali Tronowej.
Mariolka była przebiegła, Stefan to wiedział dobrze. Potrafiła kusić i zwodzić, prosić, błagać… miał wrażenie, że kilka razy próbowała go otruć. Nie miał na to dowodów, ale kilkakrotnie po przyszykowanych przez nią “smakołykach” spędzał długie godziny w Sali Tronowej, bojąc się wyjść na świat.
Antek zaś to była brutalna siła. Młodzieniec był okazem zdrowia, jak przystało na prawdziwego wojownika dbał o tężyznę fizyczną, zgolił także jakiś czas temu włosy, by nie przeszkadzały mu w awanturach, które często wywoływał z synami pozostałych szlachciców.
Z pewnością byli godnymi siebie przeciwnikami.

Julka jednak biła ich obydwoje na głowę. Była twarda, ostra, bezkompromisowa, potrafiła wykorzystać każdą słabość przeciwnika.
Stefan Król był niezwykle dumny ze swego najstarszego dziecka, choć zawsze uważał, że lepiej by jej było gdyby była chłopcem. I jemu też by było miło.
Jednak wyobraźnia mówiła mu, że Julka spędziła noc poza siedzibą rodu. Policzy się z nią kiedy indziej. Przynajmniej tyle, jedno mniej do walki o Tron.

Stefan wiedział, że ma mało czasu. Załatwiał kolejne sprawy szybko, w pośpiechu, byle jak – byle nie dać satysfakcji temu, kto w końcu przedrze się przez drzwi. Stefan Król był zbyt zmęczony by się bronic. Wiedział, że prędzej czy później się podda.

Zgiełk pod Salą Tronową jakby ucichł. Stefan zadrżał w spazmie, który przeszył jego trzewia. Wiedział, co to oznacza. Małżonka wstała!
Teraz już nie było odwrotu… czasu było coraz mniej!
Stefan cichutko zaskowytał. Sprawy toczyły się dalej swoim tempem, jakby za nic mając desperackie wysiłki Króla.
Wiedział, że ma tylko kilka sekund. Skoncentrował się ostatnim wysiłkiem woli….

(Stefan wręcz słyszał w wyobraźni werble cyrkowe, budujące napięcie)

I jest! udało się! Pozałatwiał wszystkie sprawy na czas!

Triumf woli był jednak chwilowy. Sekundę później usłyszał trzykrotne uderzenie we wrota i skrzeczący głos, ostateczne ultimatum małżonki:

– Stefan, złaź już z tego kibla, dzieciaki muszą do szkoły, a ty do roboty!

Stefan spokojnie złożył gazetę i sięgnął po papier toaletowy.
Dziś wygrał swą Grę o Tron. Z niecierpliwością oczekiwał dnia jutrzejszego, jutrzejszej rozgrywki.

 

 

Piosenkę dedykuję redakcji Poltera i tym użytkownikom, którzy postanowili jednak mimo wszystko pozostac na serwisie. Wielu z was naprawdę lubię i szanuję, nawet członków redakcji, ale po prostu Poltergeist i ja nie mamy już wspólnej ścieżki. Wpadajcie od czasu do czasu. I dajcie znac, jak też się wyprowadzicie. View full article »