Dziś taka luźna myśl, pomysł na pewien koncept grania, a właściwie prowadzenia RPG w różnych oficjalnych settingach.

Człowiek to takie dziwne stworzenie, które uwielbia się okłamywac. Wymyśla sobie mity, religie, doktryny filozoficzne i tym podobne filtry rzeczywistości, by jakoś sobie z nią poradzic.

Gry RPG też są takim “okłamywaniem siebie”, choc świadomym – wmawiamy sobie, że jesteśmy herosami w bajkowych światach, dokonujemy wielkich czynów i jesteśmy Kimś – nie tak jak w codziennym, szarym życiu.

Samo “codzienne szare życie” też jest taką formą okłamywania się. Pesymiści wmawiają sobie, że szklanka jest w połowie pusta, optymiści – że w połowie pełna, emo zaś tną się z tego powodu, najlepiej ową  szklanką, wmawiając sobie, że to im daje ukojenie.

Wmawiamy sobie różne rzeczy, byle jakoś przeżyc dzień po dniu i nie oszalec. Im bliżej ktoś szaleństwa, tym więcej rzeczy sobie wmawia.

Kilka gier RPG podejmuje tematykę kłamstwa – najlepszym znanym mi przykładem jest Kult. W tym świecie tylko cienka warstewka kłamstw oddziela nas od przerażającej rzeczywistości Metropolis. Jednakże nawet Kult ma jedną wadę – wszystkie te “kłamstwa” są opisane, choc na szczęście w samej podstawce bardzo pobieżnie. Pozwala to zachowac tajemnicę świata dyskrecji MG, który de facto musi stworzyc sobie własne wyjaśnienia – gdzie odszedł Demiurg, co się stało z Astarothem, czemu ma służyc Metropolis… Na szczęście w kulcie ta wada jest niewielka.

Zupełnie się z nim nie zgadzam w kwestii nagradzania i chwalenia graczy, (którzy zbyt) dobrze znają settingi z oficjalnych publikacji. Gracze tacy odbierają sobie sporo przyjemności z odkrywania świata poprzez przeżywanie go. Odbierają też tą przyjemnośc  pozostałym graczom, zdradzając im tajemnice, które mogliby odkryc sami, albo też dyskutując z MG w kwestii tego, kto jest władcą w tej pipidówie i dlaczego nie może to być koleżka wymyślony przez mistrza gry. “Przy okazji” szperania za sołtysami konkretnych wiosek gracze czytają opisy sekretnych organizacji, szczegóły wielkich konfliktów, o których ich szczurołap nie ma pojęcia, sekretne materiały dla Mistrza Gry… wystarczy chocby wspomniec o Skavenach w świecie Warhammera – każdy gracz o nich słyszał, może nawet większośc wie, jakie są klany i podział społeczny – a ludzie w Starym Świecie oficjalnie nie wiedzą nic o Skavenach, to dla nich takie same bajki jak dla nas Baba Jaga albo to, że UFO porywa krowy.

Wiara w bogów to kolejna sprawa – jaka wiara, gdy bogowie po prostu są? Są opisani w podręczniku, więc istnieją – to fakt, wierzyc w nic nie trzeba.

Dlatego też przedstawiam koncept do rozważenia tym mistrzom Gry, którzy chcą prowadzic w światach oficjalnych, ale nie chcą, by gracze wiedzieli co się dzieje tak naprawdę w świecie, w którym żyją. Dzięki temu będą mogli odkryc ten świat na świeżo.

 

Jak to zrobic? W skrócie – tak jak Archontowie w Kulcie robią to ludziom. Albo tak, jak Bene Gesserit wykorzystywały Missionaria Protectiva. Czyli stworzyc iluzję świata, w którym żyją bohaterowie. Wielkie Kłamstwo.

Najprościej to zrobic, wykorzystując oficjalne materiały dostepne graczom (i te niedostępne również, po które jednak sięgają). Weźmy na przykład Warhammera i Stary Świat.

Powszechną wiedzą jest, że na Połnocnych Pustkowiach jest Brama Chaosu, że Bogowie Chaosu są źli (i głupi przy okazji, w tym swoim byciu złym) i że był jakiś Archaon, który się uparł i poprowadził krucjatę na Imperium.

Powszechną wiedzą jest, że lasy imperialne aż się roją od zwierzoludzi, również wyznających ZBC (Złych Bogów Chaosu), oraz orków i goblinów.

Powszechną wiedzą jest, że skaveni żyją w ogromnych sieciach tuneli rozciągających się pod powierzchnią całej planety.

Powszechnie wiadomo, co robią Wysokie Elfy na swojej wyspie, oraz co robią Elfy Mroczne w Naggaroth, oraz w jakich drzewnych domkach mieszkają Leśne Elfy w Loren czy Laureonie.

To wszystko powszechna wiedza, dostępna BG, choc w Starym Świecie mało kto wie, co się tak naprawdę dzieje. Zwykły obywatel Imperium ma mgliste pojęcie o tym, co się dzieje w sąsiedniej wsi, bo przecież wyprawa tam, przez las pełen zwierzołaków i zielonej zarazy to jakiś koszmar. Tym bardziej nie będzie miał pojęcia o skavenach, elfach, Chaosie na północy…

Czy aby na pewno?

Niech “wie”, że elfy z Naggaroth są złe i łapią ludzi na niewolników, oraz oprawiają ich ze skóry. Niech wie, że w lesie o strzelanie z łuku od jego chaty siedzą złe zwierzoczłeki, które go zjedzą jak tylko się tam zapuści. Niech wie, że leśne elfy mieszkają w drzewnych domkach. Niech wie, że ci co przyszli z Północy kilkanaście lat temu to demony i potwory kierowane przez szalonego kultystę. Niech wie, że “Sigmar jest naprawdę” i chroni wieśniaka i jego świnie przed orkami z lasu. Niech wie, że pod jego chatą mieszkają skaveni… itd.

Skąd ma to wiedziec? Z plotek, z opowieści… z bajek. Właśnie, z bajek. Włóżmy cały oficjalny (i sekretny) fluff, jaki mogą (a nie powinni) poznac gracze między bajki. Sprawmy, by gracze wierzyli w wyjaśnienia tajemnic settingu tak, jak podane są w podręcznikach i dodatkach. Czyli nie mówmy im, że się mylą. A będą się mylic. Będą święcie wierzyc w to, co stoi w książce. Wszak napisane, to musi byc prawda.

Niech wierzą sobie w skavenów. Niech wierzą w Chaos. Niech wierzą w zwierzoludzi. Niech wierzą w leśne domki leśnych elfów. Niech wierzą w to, że Sigmar jest naprawdę. Nasz świat nawet dzisiaj jest przepełniony mitami i bujdami, w które chcemy wierzyc. W które wierzymy, nawet gdy przedstawi nam się dowody na to, że to tylko bujdy. Duchy. UFO. Atlantyda. Kiedyś były to wampiry, wilkołaki, czarownice zjadające dzieci itd.

Dlaczego bohater świata fantasy miałby miec komfort wiedzy absolutnej i w stu procentach pewnej na temat swojego swiata, gdy my jej nie mamy o swoim? Uproszczenie? Byc może, RPG jest w końcu uproszczeniem. Tylko, że rezygnując z tego uproszczenia otrzymujemy nudę i odklepywanie kolejnych kalkomanii, które są przwidywalne jak wynik meczu Polska-Ktokolwiek.

Niech wierzą w oficjalny fluff. Niech on będzie naszą Iluzją.

A teraz zróbmy sami dla siebie Prawdę. Dla siebie, nie dla graczy. Zostawmy oficjalne sekrety fluffowe graczom dla radochy. niech się cieszą jak dzieci, że wyczytali kolejny fragment Wiedzy Tajemnej.

My zaś będziemy znali Prawdę. Prawda może byc jak najbardziej odmienna od “faktów” znanych graczom. Przykładowo:

– nie ma czegoś takiego jak Skaveni – to bujda wymyślona przez stare baby, żeby straszyc dzieci. Z czasem wyewoluowała, tu jakaś plaga szczurów, tam jakiś likantrop szczurzy – i już jest mit, bajka o podziemnej rasie szczuroludzi, wyznających Rogatego Szczura.

– zwierzoludzie w lesie? Całe armie? Ot, kilka wilkołaków od czasu do czasu, ale zwykle to rozhisteryzowana wieśniaczka, która zobaczyła w lesie jelenia czy wilka.

– Leśne Elfy i ich utopijne lasy? Nie, bzdura – prymitywna, terytorialna zdegenerowana odnoga elfów, chowająca się przed ludźmi w najdzikszych ostępach. Chorują, głodują, czasem się wypuszczają na jakąś wioskę, zwłaszcza na jesieni, by zdobyc trochę żelaza na narzędzia i żarcie na zimę.

– Mroczne Elfy i Naggaroth – prawda, takie same elfy jak te drugie, rzekomo Wysokie i szlachetne. Tyle że poziomem sukinsyństwa nie różnią się zbytnio jedni od drugich. Ale fakt, że czasem Mroczne Elfy dokonują rajdów pirackich, w mentalności ludności wybrzeży to Morskie Diabły, które oddają cześc niewiadomo jakim plugastwom. I tak, porywają ludzi, ale nie na eksperymenty i ofiary dla swych krwawych bogów, tylko jako towar dla handlarzy niewolników – ludzkich zwykle zresztą.

– Orkowie? Gobliny? Tak, żyją gdzieś daleko na południu, prymitywni nomadzi, mają własne królestwa i dominia, biją się między sobą, czasem wpadają na pomysł budowy imperium. Normalne humanoidy, nieco inna kultura, maja własne systemy wartości, własną religię i duchowośc. No ale jak się żyje kilka tysięcy mil od nich, to do uszu słuchaczy docierają już tylko pogłoski o krwiożerczych potworach, które zjadają się nawzajem i nie grzeszą inteligencją czy higieną.

 

– Sigmar, Taal, Ulryk?  – tak istnieją – w oficjalnych tekstach religijnych i klechdach prostych ludzi. Oraz w naukach kapłanów oczywiście. Byle kto podniesie młot i np obroni wioskę przed pijanym bandziorem, to zaraz jest pomazańcem Sigmara, świętym i w ogóle. Kowale i kamieniarze mają ciężkie życie w tym świecie.

 

No i na koniec zostawiam Chaos – nie ma niczego takiego. To tylko bajka, kozioł ofiarny, na którego zwala się wszystkie nieszczęścia. Dziecko urodziło się kulawe? To Chaos je zmutował. Nieurodzaj? Na pewno sprawka Nurgla. Sekretne kulty?  Propaganda państwowa, usuwająca opozycję poprzez oskarżenia o “herezję”. Najazdy z Północy? Tak są, całkiem prężne imperium tam istnieje, tyle że pogańskie. Reszta to propaganda. Bogowie Chaosu? Zwykły panteon bogów Norski, odmiennych tak od sigmaryzmu jak panteon nordycki czy słowiański był odmienny od chrześcijaństwa. Oczywiście w Imperium to same diabły i demony. Dokładnie jak i u nas drzewiej bywało. Indoktrynacja kościelna.

Tu polecam dośc fajny tekst, który chyba przypadkiem znalazł się w podręczniku do starszego Hordes of Chaos (WFB)- The Were of Fjirgard – to krótka historyjka o podróżniku z Imperium, który wędrując przez Norskę natrafia na wioskę (w której jest przyjęty serdecznie, a nie zjedzony i rozerwany przez psychopatów) gdzie ludzie dokarmiają istoty znane w Imperium jako Chaos Spawny. Normalni wieśniacy, mają sobie jaskinię w której trzymają takiego jednego – mówią, że to ich bogowie go pokarali, ale społecznośc nie odwróciła się od niego, w końcu to czyjś ojciec czy syn. Opiekują się nim i karmią. Podróżnik się temu dośc mocno dziwi.

Magowie, i magia w ogóle? Zwykli szarlatani, którzy wokół prostych sztuczek tworzą mit potężnej magii, oraz trzymają łapę na monopolu. Oczywiście zdarzają sie prawdziwe czary, ale dużo rzadzej niż się ogólnie mysli.

Oczywiście, powyższe przykłady to tylko przykłady, z pewnością skrzywione przez moje postrzeganie swiata. Pokazują one jednak chyba dośc dobrze mechanizm takiego zabiegu – używamy oficjalnego fuffu jako przykrywki dla rzeczywistości, którą chcemy stworzyc.

Każdy może sobie stworzyc własną wersję wydarzeń, tą “prawdziwą” i rzeczywistą dla świata gry. Postaci z różnych wizji i wersji takiego swiata będą miały jedną rzecz wspólną – te same mity i kłamstwa, wedle których żyją.

Zobaczcie, jakie fajne narzędzia w grze to daje – gracz po zobaczeniu kilku przerośniętych szczurów już zaczyna histeryzowac, że zaraz przyjdą skaveni. Szczury dla efektu mogą byc trochę przerośnięte, upasione na zbożu z okolicznych spichlerzy. Dodatkowo jeden z nich może nie miec jednego oczka lub łapki- Chaos, Chaos!

Gracze święcie będą wierzyc, że to co jest w podręczniku jest prawdą w tym świecie, wiec sobie dopowiedzą resztę, której nie ma. Nawkręcają NPCów (albo NPCe nawkręcają ich) i będą szukac skavenów do końca, pomimo podsuwania im pod oczy coraz to bardziej oczywistych faktów, że to zwykła plaga przerośniętych szczurów. Ba, przyjdzie jakiś rozsądniejszy NPC, może szczurołap, i wyjasni w czym rzecz – nie uwierzą.

Takich sytuacji można prokurowac setki. Nie musimy się przejmowac “podglądaniem settingu” przez graczy, bo im więcej fluffu poznają, tym bogatsze (fałszywe) wyobrażenie o świecie gry mają postaci.

W tym momencie, jeśli pojawi się człowiek twierdzący, że bogowie Chaosu to po prostu pogańska religia oparta na trochę innym systemie etycznym, BG z radościa spalą go jako heretyka i najpewniej chaosytę – jak prawdziwi średniowieczni ciemniacy, mający w sercu bojaźń bożą i odpusty w kieszeni. Co za immersja! 🙂

Polecam spróbowac takiego podejścia, można je uczynic bardziej lub mniej ekstremalnym (moje jest dośc ekstremalne, ale też przedstawiłem to tak, by przykłady były lepiej widoczne). Najważniejsze jest to, by gracze (a wiec i BG) święcie wierzyli, że to co jest w oficjalnym fluffie jest oficjalną prawdą, jak dotychczas. I poniekąd mają rację – “oficjalna prawda” jednak często nie ma nic wspólnego z prawdą faktyczną. A ta dla każdego może byc czym innym.

Ale to ty, Mistrzu tworzysz tą opowieśc z graczami, jej szkielet jest wyłącznie Twoim dziełem, przywilej prawdy obiektywnej należy więc do Ciebie. Have fun!